Zmiany w rutynie wyznaczają pierwszy tydzień pracy Leonardo Jardima we Flamengo przed ponownym spotkaniem z Cruzeiro
Flamengo obchodzi w środę tydzień od przybycia Leonardo Jardima. Po zmianach w codziennej rutynie i wprowadzeniu nowych zasad trener będzie miał okazję pokazać kolejne ze swoich pomysłów w meczu z przeciwnikiem, którego dobrze zna Cruzeiro. Ponowne spotkanie z byłym klubem odbędzie się w nocy z czwartku na piątek na stadionie Maracanã w ramach 5. kolejki Campeonato Brasileiro.
Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!
Leonardo Jardim wprowadził we Flamengo nowe nawyki. We wtorek zespół powtórzył to, co zrobił w sobotę: piłkarze przybyli do centrum treningowego Ninho do Urubu o 17:00 na ostatni trening i rozpoczęli zgrupowanie przed meczem. Ponieważ spotkanie jest rozgrywane wieczorem, drużyna odbędzie także trening w poranek dnia meczowego przed obiadem. Celem takich zajęć jest aktywacja mięśni, trening pozycyjny oraz ćwiczenie stałych fragmentów gry.
W Cruzeiro portugalski szkoleniowiec również stosował podobne zwyczaje. Gdy drużyna grała u siebie, taki plan dnia był standardem. W meczach wyjazdowych zależało to od logistyki i godzin spotkań, ale może stać się także rutyną podczas podróży.
Osoby pracujące na co dzień z trenerem relacjonują, że jest konkretny i mówi wprost, ale dobrze radzi sobie w relacjach z piłkarzami i pracownikami klubu. Uważnie słucha tego, co mówią inni, stara się zrozumieć dynamikę funkcjonowania klubu, szybko przyswaja informacje i jednocześnie wprowadza własne zasady. W niektórych aspektach okazał się jednak bardziej elastyczny niż Filipe Luís, na przykład jeśli chodzi o dostęp do części treningów. Bardziej surowy styl pracy widać natomiast w momentach, gdy wymaga od zawodników realizacji swoich założeń, jednak do tej pory nie doszło do żadnych problemów.
W ostatnich dniach Leonardo Jardim wykorzystał także czas na rozmowy z piłkarzami i próbę zbliżenia się do nich, oprócz spotkań z władzami klubu. Nie jest jeszcze pewne, czy na przykład zgrupowania przed meczami staną się stałym elementem w pozostałej części sezonu, ale trener uważa, że wspólnie spędzony czas jest ważny, aby dokończyć proces wprowadzania swoich pomysłów po długiej pracy poprzedniego szkoleniowca.
Kolejną zmianą był zakaz korzystania z telefonów komórkowych w szatni. Zawodnicy muszą zostawiać swoje urządzenia poza nią. Za czasów Filipe Luísa również nie mogli korzystać z telefonów w okresie bezpośrednio przed meczem, ale mogli wnosić je do szatni razem ze swoimi rzeczami. Na początku drużyna przyjęła te zasady bez większych reakcji.
Pewne niezadowolenie wśród piłkarzy pojawiło się jedynie w związku z informacjami pojawiającymi się wewnątrz i na zewnątrz klubu na temat postawy zawodników. Prezydent Luiz Eduardo Baptista uważał, że Filipe Luís i José Boto byli w niektórych kwestiach zbyt pobłażliwi. Dlatego profil Leonardo Jardima był jednym z powodów, dla których prezydent chciał jego zatrudnienia. Po zdobyciu tytułu Campeonato Carioca Léo Ortiz wyraził niezadowolenie z tego rodzaju zarzutów.
ODEJŚCIE Z CRUZEIRO
Pojedynek dwóch mistrzów stanowych będzie także okazją do kilku powrotów. Gerson i Tite ponownie pojawią się na stadionie Maracanã, a Leonardo Jardim zmierzy się z klubem, o którym wcześniej mówił, że będzie jedynym, jaki poprowadzi w Brazylii. Jego przejście do Flamengo zostało źle odebrane wśród kibiców i władz Raposy.
Już w pierwszym pytaniu podczas konferencji prasowej prezentującej go w nowym klubie Portugalczyk odniósł się do swojej wypowiedzi z sierpnia ubiegłego roku. Przyznał, że oprócz problemów osobistych i rodzinnych mierzył się także z różnicą poglądów wewnątrz klubu.
"Powiedziałem to, co czułem. Dobrze czułem się w Belo Horizonte i wierzyłem w projekt średnio- i długoterminowy, ale życie przynosi niespodzianki. Miałem problemy rodzinne i osobiste, które musiałem rozwiązać. Jednocześnie w strukturach klubu pojawiły się pewne pomysły inne od tych, w które ja wierzyłem, dlatego rozdział z Cruzeiro zakończył się wcześniej. Byłem emocjonalny, bo wierzyłem, że projekt będzie długoterminowy, ale byłem też naiwny, a zwykle taki nie jestem, bo jestem bardzo pragmatyczny. Czasami jednak emocje sprawiają, że mówimy rzeczy, których później żałujemy." - wyjaśnił.
Relacje portugalskiego trenera z Pedro Lourenço były dobre, jednak nieporozumienie dotyczyło decyzji Pedro Júniora, syna właściciela Cruzeiro, który zarządza codziennym funkcjonowaniem klubu w centrum treningowym Toca da Raposa. Z kolei piłkarze pozytywnie oceniali sposób, w jaki trener uporządkował atmosferę w klubie, a relacje z zespołem były uznawane za dobre.
"Jardim miał kontrakt, wszyscy o tym wiedzą, do 2026 roku. Powiedział mi jednak, że nie chce już być trenerem, tylko menedżerem, i poprosił mnie o usunięcie klauzuli odstępnego z jego umowy. A ja, ze względu na dobrą pracę, zgodziłem się. Potem przyszedł i powiedział: "Nie zostanę, wyjeżdżam, muszę spędzić tam dwa miesiące, żeby rozwiązać problemy osobiste". I tak się stało. Zawsze mówię, że w piłce nożnej powinienem zrobić jakiś kurs, bo to dla mnie trudne – prawda nie trwa tu nawet 24 godziny. To skomplikowane." - stwierdził Pedrinho.