Zawodnicy używali tlenu w szatni, ale strategia dotycząca gry na wysokości zadziałała
Można śmiało powiedzieć, że Flamengo z łatwością sprostało wyzwaniu, jakim była wysokość 3350 metrów nad poziomem morza w swoim debiucie w tegorocznej edycji Copa Libertadores. Bardziej niż sam wynik 2:0 przeciwko Cusco FC, dobra gra na stadionie Garcilaso de la Vega dała klubowi pewność, że strategia na tę straszną wysokość zadziałała.
Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!
Od pewnego czasu w medycynie sportowej panuje zgoda, że w przypadku gry na ekstremalnej wysokości najlepszym rozwiązaniem dla drużyn nieprzyzwyczajonych do takich warunków jest przyjazd na miejsce na kilka godzin przed meczem, aby zminimalizować skutki dla zawodników. Flamengo jednak przybyło do Cusco 22 godziny wcześniej, przenocowało w mieście i postawiło na hotel z pokojami "ciśnieniowymi" (z instalacjami zwiększającymi dopływ tlenu, co ma zmniejszać odczuwanie wysokości o około 1000 metrów).
Gracze, którzy spali w tych pokojach, twierdzili, że nie odczuli różnicy. Jednak sam fakt, że nikt nie źle się nie poczuł przed meczem ani w jego trakcie, został uznany w klubie za sukces. Wewnętrzna ocena jest taka, że zawodnicy bardzo dobrze zareagowali na strategię, która obejmowała również butle tlenowe w szatni stadionu. Niektórzy piłkarze korzystali z nich profilaktycznie w przerwie meczu.
"Używaliśmy tlenu, ja też go użyłem. Próbowaliśmy wszystkich dostępnych metod, żeby pomóc. Każda pomoc jest mile widziana, lekarze się na tym znają i wiedzą lepiej od nas, my tylko wykonujemy polecenia i staramy się dać z siebie wszystko. Myślę, że dobrze poradziliśmy sobie w obliczu wszystkich trudności związanych z wysokością. Byliśmy dobrze skoncentrowani i weszliśmy na boisko, wiedząc, co mamy robić: grać inteligentnie, bo wysokość daje się we znaki w pewnych momentach meczu, szczególnie gdy za bardzo forsuje się tempo i chce się grać szybko. Staraliśmy się trochę kontrolować grę. Bilans jest pozytywny." - powiedział Léo Pereira.
Pod względem fizycznym drużyna dobrze wytrzymała 101 minut gry (łącznie z doliczonym czasem w obu połowach). Jednak niektórzy zawodnicy byli wyraźnie zmęczeni w trakcie meczu, jak Bruno Henrique i Ayrton Lucas. Napastnik został zmieniony dopiero w 85. minucie, a lewy obrońca grał do końca (Leonardo Jardim nawet szykował Guillermo Varelę do wejścia w końcówce, prawdopodobnie jako lewego obrońcę, ale ostatecznie zrezygnował z tej zmiany).
"Ci, którzy zaczęli mecz, trochę bardziej to odczuli, ale drużyna była bardzo solidna i dobrze kontrolowała grę. Kilka piłek uciekło przez tempo, ale zagraliśmy świetny mecz i jesteśmy zadowoleni." - powiedział Giorgian de Arrascaeta, który wszedł pod koniec, strzelił drugiego gola i nie potrzebował dodatkowego tlenu.
ZIMNA WODA "GORSZA NIŻ WYSOKOŚĆ"
W pomeczowej sytuacji po meczu zimna woda była dla Flamengo większym problemem niż sama wysokość. Przy temperaturze około 8°C w Cusco w czasie spotkania zawodnicy byli oburzeni brakiem ciepłej wody pod prysznicami w szatni. Ponieważ delegacja miała spędzić w mieście jeszcze jedną noc, większość wolała wziąć prysznic w hotelu.
"Teraz nie można się przeziębić, jest dużo meczów." - żartował Giorgian de Arrascaeta.
Ciepła woda w szatni była, ale system ogrzewania potrzebował dużo czasu, aby ją podgrzać. Pierwsza grupa zawodników, która wzięła prysznic, zamknęła kran po skończeniu, więc kiedy kolejni weszli pod prysznice, woda była już zimna. Rozwiązaniem było szybkie udanie się do hotelu, który znajduje się niecałe 10 minut od stadionu Garcilaso de la Vega.