Pierwsze spotkanie Gabriela Barbosy z kibicami na Maracanie
Flamengo, Copa Libertadores i Maracanã. Klub, rozgrywki i stadion, które naznaczyły ostatnie lata Gabriela Barbosy, miały w nocy z wtorku na środę inny kontekst.
Napastnik, który stał się idolem w koszulce z numerem 9 i rzadko błyszczał z numerem 10, ponownie spotkał się z kibicami mając teraz numer 99 po tym, jak został ukarany przez zarząd za noszenie koszulki Corinthians. Nie było gwizdów, nie było braw. Gabigol był dyskretny.
Kontrowersje związane z koszulką Corinthians spowodowały, że napastnik stracił legendarną "10" Zico i otrzymał karę w wysokości 10% swojego wynagrodzenia. Los chciał, że pierwszy mecz po tym wydarzeniu odbył się na wyjeździe, tydzień temu przeciwko Amazonas. Zrozumiałe więc było oczekiwanie na powrót na stadion Maracanã. Gabigol również był rezerwowym i pozostał na ławce przez całe 90 minut.
Nie było gwizdów ani protestów. Nie było żadnych negatywnych reakcji, a (prawie) niczego pozytywnego. Będąc bohaterem odkąd przybył i twarzą drugiego pokolenia odnoszącego największe sukcesy w historii klubu, Gabigol przeżył niemal niezauważoną noc po 13 burzliwych dniach.