Paquetá przeżywa powrót traumy po dziewięciu latach i w nowym rozdziale we Flamengo wciąż nie zaspokoił głodu tytułów
Nie ma wątpliwości, że kadra Flamengo wciąż nie zdołała otrząsnąć się po czwartkowym wieczorze. Porażka 2:3 z Lanús oraz utrata tytułu Recopa Sudamericana, drugiego przegranego trofeum na początku sezonu, wprowadziły Rubro-Negro w kryzys po długim okresie spokoju. Dla jednego zawodnika był to jednak jeszcze większy cios: Lucasa Paquety.
Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!
Przegrana międzynarodowego tytułu na wypełnionym po brzegi stadionie Maracanã, i to z argentyńską drużyną, to coś, czego pomocnik Flamengo już doświadczył i co powtórzyło się dziewięć lat później. W 2017 roku młody wówczas Lucas Paquetá był częścią zespołu, który uległ Independiente w finale Copa Sudamericana.
Podobieństwa kończą się jednak na statusie zawodnika. W 2017 roku Lucas Paquetá miał zaledwie 20 lat, był obiecującym talentem, ale już występował w podstawowym składzie drużyny prowadzonej przez Reinaldo Ruedę. Pokazywał swoją wszechstronność, grał nawet jako "fałszywa dziewiątka" pod nieobecność Paolo Guerrero i Felipe Vizeu.
Lucas Paquetá wyszedł w pierwszym składzie w finale przeciwko Independiente i rozegrał bardzo dobre spotkanie. Mijał rywali dryblingiem, ruszał z dynamicznymi akcjami, obsługiwał kolegów podaniami, wyprowadził Evertona sam na sam z bramkarzem (ten jednak zmarnował znakomitą okazję) oraz zdobył gola po akcji pełnej oportunizmu. Jednak Esequiel Barco wyrównał z rzutu karnego podyktowanego po faulu Gustavo Cuéllara, a Independiente, które wygrało pierwszy mecz w Argentynie 2:1, utrzymało remis 1:1 dający tytuł.
Dziewięć lat później Lucas Paquetá wrócił do Flamengo i miał szansę wypędzić tamtego ducha. Tym razem nie jest już obiecującym talentem, lecz ugruntowanym zawodnikiem na rynku, z dużym doświadczeniem w europejskiej piłce. Został pozyskany za 42 miliony euro, co czyni go najdroższym transferem w Ameryce Południowej.
Jednak w drużynie Filipe Luísa wciąż szuka swojego najlepszego miejsca i mecz z Lanús na stadionie Maracanã rozpoczął na ławce rezerwowych. Na boisku pojawił się dopiero w 64. minucie, zmieniając Gonzalo Platę w drugiej turze zmian Flamengo. Pomocnik nie zdołał jednak pomóc zespołowi. W ataku oddał groźny strzał obroniony przez bramkarza. W defensywie popełnił błąd przy kryciu José Canale w akcji bramkowej na 2:2 dla Lanús.
GŁÓD KONTRA POSUCHA TYTUŁÓW
Lucas Paquetá nie zagrał w finale, ale wystąpił w kilku meczach na początku zwycięskiej kampanii Flamengo w Campeonato Carioca w 2017 roku, więc również został mistrzem. W pozostałych rozgrywkach, w których grał częściej, kończył jednak sezon jako wicemistrz: w Copa Sudamericana i Copa do Brasil w 2017 roku oraz w Campeonato Brasileiro w 2018 roku.
Wracając do Flamengo w tym oknie transferowym, po tym jak w poprzednim roku zespół zdobył wszystkie możliwe trofea na kontynencie, Lucas Paquetá nie ukrywał, że jego celem jest sięganie po tytuły podczas drugiej przygody w klubie. Gdy przed ponownym debiutem jeden z kibiców przy Ninho do Urubu poprosił go o trofea, odpowiedział: "Wróciłem właśnie po to!"
Jednak głód tytułów wciąż nie został zaspokojony i zamienił się w "wymuszoną dietę" w tym nowym rozdziale kariery Lucasa Paquety w klubie. Zanim Recopa Sudamericana wymknęła się na stadionie Maracanã, Flamengo przegrało również Supercopa do Brasil z Corinthians 0:2 na stadionie Mané Garrincha. Tamten finał był jego ponownym debiutem, wszedł z ławki w drugiej połowie i zmarnował znakomitą okazję na wyrównanie przy stanie 0:1.
W czwartek Lucas Paquetá opuścił stadion Maracanã bez rozmowy z mediami i nie zabrał głosu w mediach społecznościowych. Po remisie 1:1 z Internacionalem w inauguracyjnej kolejce Campeonato Brasileiro, który był jego powrotem na stadion Maracanã, napisał jedynie, że to "dalekie od początku, jaki sobie wyobrażał w tej koszulce", dziękując jednak za otrzymane wsparcie.
Trzecią szansę na zaspokojenie głodu może mieć już w przyszłym tygodniu. Flamengo zmierzy się w poniedziałek z Madureirą na stadionie Maracanã i może nawet przegrać różnicą dwóch bramek, aby awansować do finału Campeonato Carioca przeciwko Fluminense lub Vasco.