Jorginho idealnie wpasował się w środek pola

Rozmiar tekstu: A A A

Każdy kibic, który oglądał zwycięstwo Flamengo 2:0 nad Espérance - niezależnie od tego, czy jest fanem Rubro-Negro, czy nie - w pewnym momencie musiał się zastanowić, czy to naprawdę był debiut Jorginho w koszulce Mengão. Włosko-brazylijski pomocnik tak naturalnie wpasował się do wyjściowej jedenastki, że jego pierwszy występ wyglądał, jakby grał w klubie od lat.

Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!

Jorginho był jednym z najlepszych graczy na boisku i brał udział przy obu golach. Przy pierwszym podał piłkę przełamującą linię obrony, którą przejął Giorgian de Arrascaeta i rozpoczął akcję bramkową.

Przy drugim golu zanotował swoją pierwszą asystę we Flamengo - podał z pierwszej piłki w sposób, który rozmontował tunezyjską obronę. Ciałem zasugerował, że odeśle piłkę do Guillermo Vareli, ale zamiast tego obrócił stopę i zagrał do Luiza Araújo, który został sam na sam w polu karnym i pieknie wykończył akcję.

Jorginho idealnie wpasował się w środek pola Rubro-Negro: kierował ustawieniem kolegów, a niemal każda akcja przechodziła przez jego nogi. Statystyki pokazują, że wykonał 90 podań z 94% skutecznością (popełnił tylko pięć błędów), został sfaulowany trzy razy, sam nie popełnił żadnego faulu i pojawił się w ofensywie z jednym zablokowanym strzałem. Został zmieniony przez Allana w 73. minucie meczu.

W swoim debiucie Jorginho grał w linii z Erickem Pulgarem, ale to on częściej angażował się w ataki, pełniąc rolę drugiego defensywnego pomocnika. Grał na pozycji, która teoretycznie należy do Nicolása de la Cruza w "magicznej czwórce" z Erickiem Pulgarem, Giorgianem de Arrascaetą i Gérsonem (który tym razem wrócił do roli fałszywego skrzydłowego po prawej stronie). Przy możliwym powrocie Urugwajczyka na mecz z Chelsea, obecność Jorginho daje trenerowi Filipe Luísowi więcej opcji taktycznych.

"Jorginho przyszedł pod koniec sezonu, nie grał zbyt wiele w Arsenalu. Dotarł tutaj w dobrej formie fizycznej, na tym samym poziomie co reszta zespołu. To bardzo inteligentny zawodnik, szybko się zaadaptował. Gramy z dwoma defensywnymi pomocnikami obok siebie, bez względu na to, na jakiej wysokości grają. Jeden schodzi niżej, drugi wyżej, zależnie od planu na dany mecz. Oni sami znajdują przestrzenie, a relacja między nim, Erickiem i obroną była bardzo dobra i będzie się tylko poprawiać. Zagrał 70 minut, nie chciałem ryzykować więcej. Ma jeszcze wiele do zaoferowania w naszym modelu gry. W Arsenalu grał jako jedyny defensywny pomocnik w systemie 4-3-3." - stwierdził Filipe Luís.

Jorginho przerwał również niekorzystną passę w debiutach, wygrywając pierwszy mecz po raz pierwszy od czasów Hellas Verona na początku swojej kariery (od tego czasu w debiutach remisował z Napoli i reprezentacją Włoch, oraz przegrywał z Chelsea i Arsenalem).

W nadchodzącym starciu z Chelsea, swoim byłym klubem, Jorginho najprawdopodobniej pozostanie w wyjściowym składzie. Co więcej, może liczyć na wsparcie z trybun: jego żona, Irlandka Catherine Harding, napisała po portugalsku w mediach społecznościowych, że razem z synem Jaxem przyleci do Stanów Zjednoczonych, by być na stadionie Lincoln Financial Field w Filadelfii.

iconautor: MentiX

icon 17.06.2025

icon16:24

iconźródło: globoesporte.com

iconfoto: Twitter Flamengo











Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze














Brak komentarzy