Flamengo popełnia serię dziwacznych błędów i nie potrafi wydostać się z tarapatów

Rozmiar tekstu: A A A

W rewanżowym meczu Recopa Sudamericana, Flamengo oddało 20 strzałów na bramkę, miało cztery duże szanse i 77% posiadania piłki w starciu z Lanús. Przegrało 2:3 kolejny tytuł i byłoby błędem twierdzić, że porażka była niesprawiedliwa. Może to wydawać się sprzeczne, ale tak nie jest.

Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!

Piłka nożna to gra małych marginesów błędu; to nie siatkówka ani koszykówka. Każdy błąd jest decydujący i w finałach kosztuje bardzo drogo.

Początek roku Flamengo cechuje poziom zespołowy, fizyczny i techniczny wyraźnie niższy od tego, co widzieliśmy w 2025 roku. To fakt. Zawodnicy tacy jak Léo Ortiz, Giorgian de Arrascaeta czy Pedro są daleko od swojej najlepszej formy. Co więcej, drużyna wielokrotnie powtarzała błędy techniczne.

Przy pełnym stadionie Maracanã taki skład powinien wystarczyć, by wypełnić te luki. Filipe Luís dobrze dobrał podstawowych graczy, stawiając na tych w najlepszej formie, jak Jorge Carrascal, Gonzalo Plata, Samuel Lino czy Danilo. Popełnił jednak błąd, stawiając Ayrtona Lucasa na lewej obronie, chyba że Alex Sandro nie miał wystarczającej kondycji.

Drużyna była lepsza w tej fazie i miała trzy okazje do zdobycia gola, ale niektórzy zawodnicy Flamengo wydają się mieć "alergię" na strzelanie goli, jak Jorge Carrascal i Gonzalo Plata.

Po drugiej stronie Ayrton Lucas i Agustín Rossi stworzyli prawdziwą scenę komiczną. Sytuacja, która miała posłużyć do wykorzystania Nahuela Losady poza bramką Lanús, zamieniła się w zaproszenie do własnej bramki. Bez presji lewy obrońca podał za słabo i nieuważnie, zorientował się dopiero, gdy już oddawał piłkę Rodrigo Castillo. Agustín Rossi poślizgnął się i dopełnił katastrofę.

Flamengo odzyskało równowagę dzięki rzutowi karnemu i uniknęło dalszej presji na stadionie Maracanã. Trzeba przyznać, że część kibiców wspierająca drużynę zagłuszyła tych, którzy zaczęli gwizdać.

W drugiej połowie Filipe Luís także popełniał błędy. Zdjął Samuela Lino, który był najlepszym ofensywnym zawodnikiem, celnie podawał i tworzył akcje, zastępując go Évertonem Cebolinhą. Wejście Pedro było przewidywalne, ale jak na razie środkowy napastnik jest w katastrofalnej formie: nie wygrywa pojedynków, nie uprzedza rywali, popełnia błędy techniczne przy przyjęciu piłki i jest ciężarem dla drużyny. Flamengo szukało drugiego napastnika na rynku, ale obecnie nie ma żadnego.

Lucas Paquetá, największa nadzieja sezonu, wszedł jeszcze gorzej. Obecnie przeżywa okres pośpiechu i podstawowych błędów technicznych. Psuje kontrataki, marnuje proste podania i niewiele wnosi do gry. Był jednym z najsłabszych zawodników tego wieczoru.

Flamengo stało się drużyną chaotyczną, z Évertonem Cebolinhą jako prawym skrzydłowym, Ayrtonem Lucasem po drugiej stronie i grupą graczy w pobliżu pola karnego, w tym Bruno Henrique, który jest cieniem swojej dawnej formy.

Mimo chaotycznej gry zespół nie atakował w trybie "wszystko albo nic". W tym Flamengo widać pewną arogancję w ofensywie, niemal wstyd było grać prosto, a konieczne było dopracowanie każdego elementu, co jest trudne w momencie, gdy nikt nic nie trafia.

Ostatecznie Flamengo wyrównało wynik w dwumeczu dzięki rzutowi karnemu wywalczonemu przez Giorgiana de Arrascaetę. Drużyna nadal dominowała, ale stale groził katastrofalny błąd wynikający z infantylnych pomyłek.

Dogrywka przy zmęczonych zespołach powinna była sprzyjać Flamengo, które miało więcej opcji na ławce rezerwowych. Jednak gola zdobył Lanús. Lucas Paquetá powinien pilnować José Canale przy rzucie rożnym, ale go odpuścił. José Canale wyskoczył także przy Léo Ortizie, który zastąpił Danilo, próbując wrócić do dawnej formy, i strzelił drugiego gola dla Lanús.

Ostateczny cios zadał Dylan Aquino po błędzie Ericka Pulgara przy próbie zatrzymania kontrataku.

Filipe Luís powiedział, że Flamengo rozegrało "świetny mecz". Młodemu i odnoszącemu sukcesy trenerowi umyka fakt, że błędy techniczne są częścią oceny gry drużyny. Żaden zespół, który popełnia tyle sekwencyjnych błędów, co obecne Flamengo, nie sięga po trofea.

Na trybunach kibice skandowali "drużyna bez honoru". Może to być niesprawiedliwe wobec mistrza Copa Libertadores i Campeonato Brasileiro, ale bardzo trudno przekonać fanów, że reakcja była przesadzona wobec prezentowanej gry.

iconautor: MentiX

icon 27.02.2026

icon12:13

iconźródło: uol.com.br

iconfoto: X Flamengo











Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze














Brak komentarzy