Flamengo pogrąża się w kryzysie i widzi scenariusz coraz bardziej przypominający ten z 2023 roku.

Rozmiar tekstu: A A A

Flamengo ponownie przegrało z Lanús, tym razem na stadionie Maracanã, i nie zdobyło Recopa Sudamericana. Domowa porażka, przy ponad 60 tysiącach kibiców, obnaża burzliwy moment, przez który przechodzi drużyna Rubro-Negro. To zresztą największa presja, z jaką mierzy się Filipe Luís od początku swojej kariery trenerskiej, i to właśnie w dniu, w którym rozegrał setny mecz w roli szkoleniowca klubu z Rio de Janeiro.

Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!

W starciu z zespołem z Argentyny wyraźnie było widać brak organizacji i repertuaru w grze Flamengo. Od początku spotkania drużyna z determinacją próbowała odrobić straty po porażce 0:1 w pierwszym meczu, jednak zabrakło precyzji i skuteczności, by przełożyć przewagę na wynik.

Błąd Agustína Rossiego i Ayrtona Lucasa, który doprowadził do pierwszego gola dla Lanús na stadionie Maracanã, jeszcze bardziej skomplikował sytuację brazylijskiego zespołu. Po raz kolejny Flamengo miało trudności z reakcją. W starciu z teoretycznie słabszym rywalem zabrakło umiejętności wykorzystania wolnych przestrzeni, a przede wszystkim skuteczności w przełamaniu argentyńskiej defensywy.

BŁĘDNE DECYZJE FILIPE LUÍSA

Jeszcze przed pierwszą bramką było jasne, że Lanús, ze względu na swoje cechy i różnicę jakości między zespołami, będzie grało głęboko cofnięte, zmuszając Flamengo do częstych dośrodkowań. Było to wiadome kibicom jeszcze przed pierwszym gwizdkiem. Mimo to Filipe Luís zdecydował się rozpocząć mecz bez klasycznej „dziewiątki”, takiej jak Pedro czy Bruno Henrique, którzy mogliby zapewnić większą obecność w polu karnym.

Wybory personalne wzbudziły kontrowersje i spotkały się z negatywną reakcją kibiców. Ayrton Lucas, który rozpoczął mecz w miejsce Alexa Sandro, popełnił błąd przy straconej bramce i został wygwizdany. Słabe spotkanie rozegrał również Samuel Lino, którego Filipe Luís utrzymał w wyjściowym składzie.

Na stadionie Maracanã oczekiwano, że Flamengo wróci z szatni po przerwie z wyraźnymi zmianami. Korekty nastąpiły jednak dopiero później. Po końcowym gwizdku rozległy się gwizdy i wyzwiska. Głównym celem krytyki był trener Filipe Luís, który opuszczał murawę wyraźnie przybity porażką.

SYTUACJA PRZYPOMINA ROK 2023

Kolejny stracony tytuł i występy poniżej oczekiwań sprawiają, że rok 2026 zaczyna przypominać 2023. W tamtym sezonie, mimo triumfów w Copa Libertadores i Copa do Brasil rok wcześniej, Flamengo przeżyło rozczarowujący rok bez trofeów. Był to również ostatni sezon Filipe Luísa jako zawodnika. Teraz, jako trener, mierzy się z podobnym scenariuszem i musi znaleźć rozwiązania, by historia się nie powtórzyła.

FLAMENGO MUSI PILNIE ZMIENIĆ KURS

Flamengo musi jak najszybciej skorygować kurs. Zmiany muszą nastąpić szybko, ponieważ presja w Ninho do Urubu rośnie, a napięty kalendarz nie daje wiele czasu na oddech. Trudny początek Campeonato Carioca oraz porażki w Supercopa do Brasil i Recopa Sudamericana dodatkowo komplikują sytuację.

Flamengo wraca na boisko w nocy z poniedziałku na wtorek, by zmierzyć się z Madureirą w rewanżowym półfinałowym meczu Campeonato Carioca. Rubro-Negro ma zaliczkę 3:0 z pierwszego spotkania, ale przystąpi do meczu pod presją i w atmosferze nieufności ze strony kibiców.

iconautor: MentiX

icon 27.02.2026

icon09:37

iconźródło: lance.com.br

iconfoto: X Flamengo











Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze














Brak komentarzy