Flamengo odwraca presję na Maracanie, testuje skład przed Recopa i wciąż jest dalekie od ideału

Rozmiar tekstu: A A A

Flamengo nawet nie wyszło jeszcze na boisko, gdy na stadionie Maracanã zaczęły rozbrzmiewać pierwsze okrzyki "drużyna bez wstydu". Niezadowolenie utrzymywało się aż do momentu, gdy Nicolás de la Cruz trafił do siatki i wprowadził znaczną zmianę nastroju na stadionie tuż przed rewanżowym spotkaniem Recopa Sudamericana. Drużyna nadal jest daleka od ideału, ale przynajmniej udało jej się odpowiedzieć w kwestii wyniku.

Jeśli chcesz wspierać naszą pracę, rozważ wpłatę na platformie BuyCoffee! Twoje wsparcie pomoże nam rozwijać się, dostarczać lepsze treści i angażować się w nowe projekty. Każda wpłata, nawet najmniejsza, ma ogromne znaczenie i jest bardzo doceniana. Dziękuję za Twoje wsparcie!

Filipe Luís ustawił Flamengo z tym, co obecnie wydaje się być jego najlepszym fizycznie składem. Po meczu z Lanús, Erick Pulgar nie był w stanie zagrać przeciwko Madureirze. Lucas Paquetá, Giorgian de Arrascaeta, Léo Pereira, Léo Ortiz i Guillermo Varela nie byli jeszcze w pełni wyleczeni. Éverton Cebolinha i Jorge Carrascal również nie byli w 100% formie, ale wystąpili w podstawowym składzie. Andrew, Emerson Royal, Danilo, Vitão, Ayrton Lucas, Evertton Araújo, Nicolás de la Cruz i Pedro dostali szansę.

Pomysł sztabu szkoleniowego był taki, aby utrzymać podstawowy skład, by dać ciągłość zawodnikom, ale trener musiał zrezygnować z tego podejścia, aby mieć wszystkich do dyspozycji i w formie fizycznej idealnej (lub bliskiej temu) przeciwko Lanús. Na boisku zobaczyliśmy Flamengo z tymi samymi starymi problemami. Pomimo łatwego zwycięstwa nad Madureirą, które nie stwarzało dużego zagrożenia, dystans do drużyny, która dobrze zakończyła 2025 rok, pozostaje duży.

Spośród dwóch głównych zawodników drużyny, Giorgian de Arrascaeta pojawił się w drugiej połowie i dał optymistyczne sygnały. Lżejszy, pomógł drużynie w kreowaniu gry i zdobył 100. gola dla Flamengo. Natomiast Pedro, który miał okazję zagrać obok Urugwajczyka po tym, jak był rezerwowym w pierwszym spotkaniu Recopa Sudamericana, miał wieczór pełen błędów, których zazwyczaj nie popełnia, choć ponownie dał drużynie punkt odniesienia w polu karnym. Technicznie brakowało mu jakości.

Pierwsza połowa była ospała. Błędy techniczne i decyzyjne charakteryzowały mecz, co jeszcze bardziej irytowało kibiców. Drużyna udała się do szatni pod presją i przy głośnych gwizdach. To, co wcześniej było opinią tylko części trybun, stało się niemal jednogłośne. Flamengo brakowało woli, gra stała się rutynowa. Bardziej niż kwestia fizyczna czy techniczna, reakcja pokazuje, że jest wiele do poprawy w tej relacji, która pogorszyła się w ciągu dwóch miesięcy. Kto był na stadionie Maracanã podczas ostatniego meczu 2025 roku, nigdy nie uwierzyłby, że w lutym będzie panować taki nastrój.

Filipe Luís chciał drużyny z większą głębią w grze przeciwko Lanús i widział w Emersonie Royalu taką możliwość, wielokrotnie zamieniając się pozycjami z Gonzalo Platą i pojawiając się jako napastnik. Prawy obrońca spisał się dobrze i dał opcje. Andrew i Nicolás de la Cruz również zdobyli punkty.

Zmiany Filipe Luísa w drugiej połowie miały dwa cele: Jorge Carrascal miał ciężką nogę, a Éverton Cebolinha nie mógł grać zbyt długo. Później były to drobne korekty, a wynik pomógł w testach przed rewanżem z Lanús. Lucas Paquetá wszedł za Nicolás de la Cruza, a Gonzalo Plata ustąpił miejsca Luizowi Araújo.

Drużyna poprawiła się po przerwie. Efektywność przyniosła trzy gole, ale drużyna również miała wiele sytuacji, w których przesadzano przy próbach strzału. Według analizy Filipe, wszystko jest procesem. Waga psychiczna i pewność zawodników mają znaczenie. W pośpiechu niektórzy podejmują mniejsze ryzyko, aby uniknąć błędów, co czyni drużynę przewidywalną.

Flamengo będzie miało tak cenne cztery dni odpoczynku i przygotowań do meczu z Lanús, który odbędzie się w nocy z czwartku na piątek w ramach rewanżu Recopa Sudamericana. Do tego czasu Filipe Luís będzie miał szansę przemyśleć, jak pokonać argentyńską defensywę i przezwyciężyć traumy z przeszłości, ponieważ spotkanie na La Fortaleza przypomniało mecz z Estudiantes, który Rubro-Negro przegrali i musieli rozstrzygnąć awans w rzutach karnych.

"Ufam pracy, kocham klub i uwielbiam presję, w której żyję. To sprawia, że czuję się żywy, daje mi więcej wyzwań. Chcę odwrócić tę sytuację, tak aby kibice śpiewali, że 'mistrz wrócił'." - powiedział Filipe Luís.

iconautor: MentiX

icon 23.02.2026

icon10:19

iconźródło: globoesporte.com

iconfoto: X Flamengo











Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze














Brak komentarzy