Flamengo budzi strach na kontynencie

Rozmiar tekstu: A A A

W najbliższą środę, Flamengo zadebiutuje w tegorocznych rozgrywkach Copa Libertadores z misją obrony swojego tytułu. Pierwszym przeciwnikiem na tej drodze będzie Junior Barranquilla, które już znalazło się na ścieżce Rubro-Negro w półfinale Copa Sudamericana w 2017 roku. Wówczas Mengão przeszli kolumbijski klub, ale przegrali finał z Independiente.

Był to początek procesu odejścia od "zapachu" w przeszłości i rozpoczęcia życia na "innym poziomie" z wyrazistymi tytułami. Od tego czasu Flamengo umocniło się aż do zwycięstwa w Campeonato Brasileiro i Copa Libertadores w 2019 roku. W tym roku sezon zaczął się dobrze od dwóch kolejnych trofeów, Supercopa do Brasil i Recopa Sudamericana, oprócz podniesienia Taça Guanabara.

W pojedynku z Junior Barranquilla w 2017 roku, Flamengo wygrał 2:0 w Kolumbii po dwóch trafieniach Felipe Vizeu i obronionym rzutem karnym przez Césara. W pierwszym meczu na stadionie Maracanã, Mais Querido pokonali rywala 2:1. Ewolucję od tamtego sezonu można również zmierzyć za pomocą inwestycji.

W 2017 roku, klub wydał 16,5 mln euro na wzmocnienia, zwłaszcza Évertona Ribeiro i Orlando Berrío. W sezonie 2018 wartość wzrosła do 24 mln euro, a pozyskani zostali m.in. Vitinho, Piris da Motta i Dourado.

Zmiana poziomu naprawdę miała miejsce w 2019 roku, kiedy Flamengo otworzyło kasę na dobre i zainwestowało 47 mln euro, zwłaszcza na Giorgiana De Arrascaetę, Gersona, Bruno Henrique i Rodrigo Caio. W drugiej połowie sezonu do klubu trafili Filipe Luís, Rafinha, Gerson i Pablo Marí, co dodatkowo wzmocniło drużynę. Wszyscy od razu zostali starterami.

Wynik: tytuły z Campeonato Carioca, Campeonato Brasileiro i Copa Libertadores. W 2020 roku, Mengão już kupili Gabriela Barbosę, Michaela, Léo Pereirę i wypożyczyli zawodników wagi ciężkiej, takich jak Pedro i Thiago Maia.

Ale punktem zwrotnym dla Flamengo było przybycie Jorge Jesusa, który zrewolucjonizował codzienne życie Ninho do Urubu i sposób w jaki zespół gra, zawsze do przodu, tak jak lubi publiczność. Maracanã stała się za mała, gdyż na każdym meczu jest tum kibiców. Pod dowództwem Portugalczyka, Rubro-Negro mają tylko cztery porażki.

Szacunek na kontynencie rośnie

Siła pokazana w Copa Libertadores i Klubowych Mistrzostwach dodatkowo zwiększyła szacunek Flamengo na kontynencie. W Kolumbii gazeta "El Heraldo" podkreśla, że ​​zespół podchodzi do pojedynku z Junior Barranquilla jako "Król Ameryki i Brazylii", "zespół marzeń" dowodzonym na boisku przez Gabigola i konstelacją z Filipe Luísem, Diegom Rafinhą, Arrascaetą, oprócz trenera Jorge Jesusa.

iconautor: MentiX

icon 02.03.2020

icon10:08

iconźródło: globoesporte.com

iconfoto: flamengo.com.br











Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze














Brak komentarzy